Mężczyzna przy porodzie – dlaczego powinieneś to przeżyć?

Mężczyzna przy porodzie – dlaczego powinieneś to przeżyć

Jeszcze kilka miesięcy temu moje podejście do tematu obecności przy porodzie było jednoznaczne – będę czekał w korytarzu. Nie chciałem być jak piąte koło u wozu, patrzeć na cierpienie mojej kochanej małżonki, bałem się, że sam padnę z przerażenia. Temat ten jednak ewoluował z czasem i postanowiłem spojrzeć na tą sytuację z nieco innej strony. Uświadomiłem sobie, że tego rodzaju podejście to nic innego jak egoizm i wygoda. Uczęszczając na szkołę rodzenia zdałem sobie sprawę, że mężczyzna przy porodzie to postać tak samo niezbędna jak położna czy lekarz.

W naszym przypadku poród trwał kilka dni, zmienialiśmy oddziały porodówki oczekując na ten właściwy moment. Wiele godzin spędzonych na sali z żoną utwierdziły mnie w tym, że jest moim ideałem, a ja z kolei jestem wyjątkowym szczęściarzem. Z pokorą i spokojem przyjmowała kolejne chwile niepewności i bólu. Gdy okazało się, że rozwarcie jest odpowiednie i lada moment rozpocznie się nowy etap naszego życia, powinienem wyjść z sali, w myśl decyzji sprzed kilku miesięcy. Gdybym to jednak zrobił byłbym największym głupcem pod słońcem, pozostawiłbym ukochaną w momencie, w którym tak naprawdę najbardziej mnie potrzebuje.

Strach

Sytuacja okazała się o wiele trudniejsza niż nam się wydawało, pojawiły się komplikacje, za późno było na znieczulenia, a nasza córka niekorzystnie się ułożyła w drogach rodnych, dlatego konieczne było zastosowanie vacum. Wierzcie lub nie, ale nigdy się tak nie bałem. Na sali pojawiło się nagle kilkanaście osób, a mina położnej przestała być wypełniona uśmiechem, zmieniając się w niepewność. Cały czas podłączone KTG informowało o skokach pulsu naszego dziecka, a spadki powodowały zimny pot. Wtedy właśnie okazuje się, że mężczyzna przy porodzie nie pełni tylko funkcji wyposażenia wnętrza, nie jest tylko bezwartościowym słupem. Ściskasz dłoń ukochanej widząc ile wysiłku wkłada w pojawienie się na świecie owocu miłości. Głaszczesz żonę po głowie i jesteś wsparciem, jedyną osoba, której w całym tym tłumie ufa. Pomagasz przekazywać polecenia personelu medycznego, gdyż kobieta pogrążona w niesamowitym bólu nie może się łatwo skupić.

karty do zdjęć

Minuty odczuwasz niczym godziny. Czas niepewności i strachu czy wszystko jest w porządku, czy moje cudowne dwie kobietki wyjdą z tego cało? Patrzyłem na moją żonę, która w tym momencie wydawała mi się piękniejsza niż kiedykolwiek wcześniej. Byłem z niej dumny i starałem się być wsparciem, podporą mimo wszechogarniających obaw. Oglądając filmy wszystko wydaje się takie proste. Raz, dwa, trzy, przyj, przyj i już. W rzeczywistości okazało się być nieco inaczej – trudniej. Mieliśmy to ogromne szczęście, że trafiliśmy na wyjątkowo empatyczny personel, a położna towarzysząca nam w tych chwilach na zawsze pozostanie w naszej pamięci niczym Anioł Stróż.

Zastrzyk adrenaliny

Gdy dochodzi do apogeum, gdy czujesz, że to już sekundy, otrzymujesz taką dawkę adrenaliny, jakiej nie przyjmiesz podczas najbardziej szalonego skoku na bungee. Mija chwila i widzisz maleńką purpurową kuleczkę, słyszysz wrzask dziecka oczekiwanego przez tyle miesięcy. Tyle czasu zastanawiałem się jak będzie wyglądała i nagle oczom ukazuje się najcudowniejsza kruszyna na świecie. Oblepiona mazią płodową, opuchnięta, ale najpiękniejsza. Gdy została położona na piersi mojej żony (zdecydowanie polecam zabiegać o kangurowanie) okazało się, że cały ból który przed momentem czuła, nagle zniknął. Widok dziecka sprawił, że oboje zalaliśmy się łzami. Nie ma w życiu nic piękniejszego, nic bardziej wzniosłego, nic co napawałoby taką dumą.

mężczyzna przy porodzie

Melka kilka minut po porodzie.
 

Obrazek żony i córki, zaraz po porodzie, będzie mi towarzyszył do końca życia. Teraz już wiesz dlaczego mężczyzna przy porodzie być powinien? Zdecydowanie dlatego by uświadomić sobie jaką kobiety mają moc i siłę. Widząc cierpienie żony uświadamiasz sobie jaką jest wojowniczką. Mruczy, stęka z bólu, ale nie płacze, nie krzyczy. Dusi to w sobie starając się zrobić wszystko jak najlepiej. Do pięt jej nie dorastam i dziękuję, że los postawił ją na mojej drodze.

To jeszcze nie koniec

Po pojawieniu się dziecka nie następuje jednak koniec zamieszania. Kobieta musi urodzić łożysko, musi zostać zaszyta. Jak się jednak okazuje, ból zniknął w mgnieniu oka gdyż widzi dziecię. Miałem to szczęście trzymać wtedy córkę na rękach. Mogliśmy wspierać żonę razem. We mnie z kolei pojawiło się coś czego nie doświadczyłem nigdy wcześniej. Miłość ojca do córki. Gdy Melka wpatrywała się we mnie swymi maleńkimi, opuchniętymi jeszcze oczkami, przeszyło mnie coś niewyobrażalnego, coś na całe życie. Teraz pokłady opiekuńczości muszę rozłożyć na dwie kobietki. Gdy wszystkie procedury medyczne dobiegły końca, moja żona odpoczywając wpatruje się w dziecko. Patrzę na to z boku i łzy cisną mi się do oczu, nie mogąc uwierzyć co tu się właśnie wydarzyło.

Kilkanaście minut później wyszedłem z sali porodowej by odetchnąć i powiadomić najbliższych. W korytarzu siedział facet, drzemał ale był niespokojny. Kilkanaście metrów dalej jego dziecko przychodziło na świat, a on drzemał! Jak tchórz schował się w strefie komfortu pozostawiając swą kobietę i dziecko. Patrząc na niego zrobiło mi się żal, właśnie przesypiał najcudowniejszą chwilę swego życia.

Sprawdź inne wpisy w tej kategorii TUTAJ.