Pierwszy miesiąc życia dziecka – RAPORT Z MISJI

pierwszy rok życia dziecka

Pierwszy miesiąc życia dziecka – RAPORT Z MISJI

Gdy uświadomiłem sobie, że nadszedł ten dzień, w którym odbieram ze szpitala żonę i kruszynę, ogarnęła mnie niepewność. W pozornie zorganizowanym domu za moment ma się pojawić maleństwo, za które jestem odpowiedzialny. W pierwszym momencie to niemal pikawy dostałem bo sami wiecie – ODPOWIEDZIALNOŚĆ. Ten mini człowieczek nic nie potrafi, z niczym sobie nie poradzi, zatem spoczywa na mnie takie brzemię. Koniec z egoizmem i czas skupić się na roli ojca.

Pierwsze wątpliwości pojawiły się gdy minęliśmy bramę szpitala – czy aby na pewno dobrze wpiąłem fotelik? Czy mała ma wygodnie i może swobodnie oddychać w tym gigantycznym skafandrze? Na szczęście rozmowa z małżonką rozładowała atmosferę i bardziej skupiłem się na jeździe. Swoją drogą to fascynujące jak zmienia się styl prowadzenia auta. Poziom obserwacji otaczającej rzeczywistości wkracza na inny poziom, a na skrzyżowaniu myślę – poczekam, nie będę ryzykować. W tempie emeryckim dojechaliśmy do domu, weszliśmy do środka i… rozpoczęła się misja – pierwszy miesiąc życia dziecka!

Mały Terrorysta

Po rozpakowaniu Melonika uświadomiłem sobie jaka to kruszyna. Pięćdziesiąt centymetrów nabrało zupełnie nowego wyrazu, a moje pojmowanie skali zostało poważnie zaburzone. I jak chwycić, jak przebrać? Okazuje się, że kobieta (moja szanowna małżonka) ma to coś, potrafi z łatwością sobie ze wszystkim poradzić, gdy dla mnie zmiana pieluchy okazuje się być operacją na miarę rozbrajania bomby. Mały terrorysta leży, trzeba wszystko robić delikatnie, ładunek trzeba rozbroić w miarę szybko i sprawnie by bombowa dziewczynka się nie wychłodziła. Maleńkie ciałko wydaje się być jak guma, główka bezwładna, rączki i nóżki robią co chcą. Popołudnie spędziłem wlepiając się na nią, podziwiając rozkoszną buźkę i nie mogąc wyjść z podziwu (do dziś poświęcam godziny na gapienie się na nią).

pierwszy rok życia dziecka

Gdy przyszedł czas na położenie się spać rozpoczęła się moja trauma. Odgłosy jakie dziecko wydaje z siebie ciężko jest porównać do czegokolwiek. Chrząkanie, krztuszenie, sprawiało że budziłem się co 5 minut sprawdzając czy wszystko jest w porządku. Generalnie przez kilka pierwszych dni co kilka minut pojawiałem się przy łóżeczku obserwując ruchy klatki piersiowej. Podobno tak mają świeżo upieczeni rodzice. Usłyszałem westchnięcie małej, spokojnie wracałem do swoich zajęć by trzy minuty później znów biec na kontrolę. W ciągu pierwszych dwóch tygodni wydeptałem zapewne półmaraton.

<

Mikro Człowiek

Nasz mikro człowieczek po narodzinach ważył 2820g, natomiast wychodząc ze szpitala waga spadła do 2600g. Na fakt bycia miniaturowym ludziem złożyło się przede wszystkim to, że Melonik jest wcześniakiem. Dodatkowo okazało się, że jest małym żółtkiem. Trzymanie na rękach dwóch i pół kilograma nie wymaga wysiłku. To nawet mniej niż dwie butelki wody mineralnej. Szybko okazało się jednak, że dziecię lubi zjeść, co wyraźnie wskazuje na dziedziczenie genów ojca. Przyznam, że ze względu na żółtaczkę bardzo nas to uspokoiło, bo mleko matki ma właściwości przeczyszczające co przyczyniło się do szybszego powrotu naturalnych kolorów skóry.

Apetyt spowodował również pojawienie się gazów. Nie byłem świadomy, że takie maleńkie ciałko potrafi puszczać tak głośne bąki. Ich pojawianie się sprawia wiele radości głównie ze względu na to, że przynosi ulgę. Patrzenie jak dziecko zwija się z bólu, jest makabryczne. Robisz wszystko by było lepiej, gorące okłady, masowanie, kropelki…ale to ciągle wraca. Wydawane przez maluszka odgłosy podczas męczenia się z wydalaniem są traumatyczne. Niestety nie można zrobić nic więcej i trzeba to przetrwać. Podobno tylko trzy miesiące (od czwartego zaczną się zęby).

pierwszy rok życia dziecka

Pierwsza kąpiel

Na szkole rodzenia wszystko wydawało się takie proste. Plecki kładziesz na przedramieniu, dłonią trzymasz rączkę, obmywasz i już. Banał. Rzeczywistość jednak szybko zweryfikowała mój optymizm. Okazało się, że Mela średnio chce współpracować i się wierci. Lalka się nie ruszała. Na szczęście każda kolejna kąpiel przynosi coraz większą wprawę, a kruszyna wręcz pokochała pluskanie się w wanience. Fascynujące jest to jakim wydarzeniem okazuje się dzień kąpieli. Wszystko musi się odbyć o wyznaczonych godzinach, następuje przeorganizowanie wyglądu łazienki by stała się łaźnią dla malucha. Wszystko odpowiednio poukładane, by zachować ciąg produkcyjny – rozebranie, kąpiel, suszenie, ubieranie, wyjazd do sypialni. Można się przyzwyczaić, a cała procedura odbywa się z czasem szybko i sprawnie, bez nieprzewidzianych komplikacji.

Uśmieszki i spojrzenia

Najpiękniejsze są momenty gdy leżymy sobie spoglądając na siebie. No może to raczej ja spoglądam, a ona widzi czarno białą plamę. Dziecko w tym okresie widzi monochromatycznie, a do tego brak ostrości sprawia wrażenie jakby patrzyło się przez zaparowaną szybę. Uśmiecham się do niej i nawet czasem odpowie uśmiechem. Łudzę się wtedy, że lubi mnie, a to bezwarunkowy odruch. Niestety jeszcze nie wie, co to mimika twarzy, że uśmiechem sprawia nam tyle radości. Nie wie nawet do końca jak wyglądamy, choć czuje nas z pewnością. Wystarczy bliższa obecność, krótki dotyk i staje się spokojna, bezpieczna.

karty do zdjęć

Laboratorium analityczne

Będąc rodzicem pierwszy raz, analizujesz wiele rzeczy znacznie bardziej, znacznie częściej. Szczególnie chodzi tu o kwestie gastralne dzieciątka. Nie byłem świadom tego, że kontrolowanie kupy może być tak emocjonujące. Otwierasz pieluchę, widzisz taką niby jajecznicę pomieszaną z serkiem grani i oddychasz z ulgą. Kolor jest ok, częstotliwość występowania wskazuje na prawidłowe funkcjonowanie systemu. Pielucha pełna, są siki, kolor odpowiedni, dziecko działa poprawnie. Okazuje się, że człowiek całkowicie świruje gdy zdaje sobie sprawę, że podczas śniadania dyskutuje z żoną jaka to wczoraj była ładna kupa, a dziś jakoś tak mało. Lol.

Podsumowanie misji

Pierwszy miesiąc życia dziecka jest testem na siłę charakteru rodziców. Zmagasz się z niepewnościami, czasem błądzisz by odnaleźć właściwy kierunek. Pierwsze dni podnoszą ciśnienie, aż uświadamiasz sobie, że wszystko jest ok, że dasz radę. Najśmieszniejsze są skutki uboczne bycia rodzicem. Zawsze śmiałem się z ludzi, którzy tylko opowiadają o swoich małych dzieciach. Dziś sam taki się stałem, monotematyczny i fanatycznie zapatrzony. Czy jest dla mnie jeszcze jakaś nadzieja?

Niewątpliwie przeżyłem najpiękniejszy miesiąc mojego życia 🙂

pierwszy rok życia dziecka

Sprawdź inne teksty w tej kategorii TUTAJ.